Przejdź do treści

Szkoła podstawowa nr 318 im. J.CH.Andersena

W szkolnym zwierciadle nr 3

W szkolnym zwierciadle nr 3

„Po co dzieciom samodzielność ?”

logo1_NEWKochamy swoje maluchy. Chcemy, aby były szczęśliwe, miały wspaniałe dzieciństwo. Troszczymy się, pomagamy jak możemy. Czasem ustępujemy, bo po co się spierać. Miło patrzeć, gdy uśmiechnięte i zadowolone wesoło się bawią, radośnie podskakują. Czas płynie i nie zauważamy, kiedy z 3-latnich szkrabów nasz maluch stał się dzielnym pierwszo- czy drugoklasistą. Przez ten cały czas opiekujemy się najlepiej jak umiemy. Pomagając, niestety, zapominamy o tym, iż do właściwego rozwoju poznawczo-emocjonalno-społecznego dziecko potrzebuje działać, eksperymentować, próbować, sprawdzać. Jednym słowem doświadczać OSOBIŚCIE. Rozmowa, wyjaśnianie teoretyczne nie zastąpi dziecku doświadczenia. Pokażmy dziecku. Zróbmy razem z nim. Razem sprzątajmy, gotujmy, pieczmy, sadźmy kwiaty na balkonie czy reperujmy, oglądajmy jak działają domowe urządzenia. Stopniowo przydzielajmy coraz poważniejsze zadania.

Potrzeba poznawania w praktyce przez dotyk, ruch utrzymuje się u dzieci dość długo, bo do ok.12 roku życia. Tak mówią autorytety badający prawidłowości rozwoju dziecięcego.

Czas przedszkola i pierwszych lat szkolnych to bardzo intensywny czas w rozwoju małego człowieka. Naszym zadaniem jest stopniowo, adekwatnie do wieku dziecka uczyć je samodzielnego wykonywania różnych czynności. W pierwszych latach uczęszczania do szkoły dobrze by było, aby dziecko potrafiło samo się ubrać, rozróżniało prawą stronę ubranka od lewej, tył od przodu, zapięło guziki, suwaki, zawiązało buty, pokroiło kotleta itp.

Szerokie opracowania znajdziecie Państwo w literaturze dotyczącej rozwoju dziecka, budowania w nim pewności siebie. Ja ograniczyłam się do krótkich schematów, haseł, pod którymi kryją się szersze procesy.

Oczywiście, każde dziecko ma swój indywidualny, typowy tylko dla siebie proces dojrzewania i doświadczania, nabywania i opanowywania różnych umiejętności (też społecznych). Jednak pewne ogólne ramy są uniwersalne i właśnie na tych ogólnych tendencjach opracowałam poniższe schematy. Wyróżniłam sferę poznawczą i emocjonalną, ponieważ są one ze sobą ściśle związane i stanowią bazę dla odnajdywania się dziecka wśród rówieśników oraz radzenia sobie z wyzwaniami szkolnymi, a później życiowymi.

  1. Sfera poznawcza

Samodzielne próby nauczenia się nowej umiejętności —- pokonywanie trudności —- zdobywanie doświadczenia —-zdobywanie wiedzy o otaczającym świecie, o stosunkach między ludźmi, o sobie samym —- możliwość porównywania swoich doświadczeń i wyciągania wniosków —- wykorzystanie zdobytej wiedzy i doświadczeń w innych (nowych) warunkach i sytuacjach.

  1. Sfera emocjonalna

Rodzice pozwalają mi na próby (w tym pomyłki) CZYLI ufają mi CZYLI jestem godny zaufania najważniejszych osób na świecie, więc JESTEM OK! —- następuje wzrost pewności siebie i poczucia własnej wartości i w podświadomości dziecka „koduje się” następująca informacja: poradzę sobie w różnych sytuacjach —- jestem spokojny i pewny siebie, nie boję się świata i innych —- poradzę sobie w sytuacjach trudnych, we właściwy sposób rozróżnię dobro od zła.

Przykład – dziecko, które nauczy się samodzielnie wiązać sznurówki, będzie też umiało samodzielnie zawiązać np. kokardkę na opakowaniu prezentu, sznureczki czapki pod szyją itp., co w prosty sposób przełoży się na jego pozycję wśród rówieśników, czyli emocje i samoocenę.

To, w jaki sposób dziecko postrzega samo siebie i w jaki sposób postrzegają je rówieśnicy wpływa bezpośrednio na jego pozycję w grupie, a więc też na samopoczucie, pewność siebie, chęć przebywania z rówieśnikami, aktywność w zabawie i w pracy itd. 

Wyrabianie w dziecku samodzielności, dzięki temu, że  wpływa na wzrost pewności siebie i poczucia własnej wartości jest niejako „inwestycją”, która zaprocentuje odwagą mówienia NIE w trudnych dla dziecka sytuacjach, nie ulegania negatywnym wpływom rówieśników.

Dlaczego to jest tak ważne, że poruszam ten temat?

Ponieważ w dzisiejszej codziennej gonitwie, często zapominamy, że najcenniejszy czas na wychowanie dziecka mija nam pomiędzy pracą zawodową a zakupami w supermarkecie. I wpadamy w pułapkę wyręczania dziecka, żeby było szybciej.  Domyślam się, iż wielu z Państwa pomyśli „łatwo powiedzieć, ale jak się zatrzymać?”. Recepty nie znam. Każdy może znaleźć swój sposób. Jednak wiem, że pozwolenie dziecku na stopniowe coraz bardziej samodzielne działania od najmłodszych lat to także „inwestycja” w spokój Rodzica o dobro i bezpieczeństwo jego dziecka.

O to, że dziecko poradzi sobie w życiu.    

 

 Mgr Monika Czajka

Pedagog specjalny

 

Skip to content